Kule ortopedyczne – jak ich prawidłowo używać? Poradnik fizjoterapeuty R-CITO

kule ortopedyczne jak się nimi poruszać

Historia z gabinetu, czyli jak zaczyna się zimowy „sezon kulowy”

Co roku, gdy tylko spadnie pierwszy śnieg, w gabinecie R-CITO zaczyna się czas, który żartobliwie nazywamy „sezonem kulowym”. Wystarczy kilka dni zimy, trochę lodu na chodniku i raptem pojawia się fala pacjentów z poślizgnięciami, skręceniami, złamaniami i świeżymi pooperacyjnymi zaleceniami od ortopedy. Praktycznie każdy z nich trzyma pod pachą nowe, jeszcze lśniące kule ortopedyczne. I prawie każdy z tym samym pytaniem: „Panie Szymonie… może Pan mi pokazać, jak chodzić o tych kulach, bo ja mam wrażenie, że robię coś źle?”

To pytanie nie dziwi mnie wcale. Pacjent w szpitalu dostaje kule, kilka zdawkowych słów „proszę odciążać nogę” i… radź sobie sam. Nikt nie pokazuje, jak prawidłowo ustawić ciało, jak regulować wysokość kul, jak obciążać nogę zgodnie z zaleceniami ortopedy i co najważniejsze zimą – jak chodzić po śliskiej powierzchni, żeby nie zrobić sobie krzywdy drugi raz.

Czego spodziewać się w artykule?

Widuję to każdego roku. Przeciążone barki, bolące nadgarstki, pacjenci garbiący się nad kulami, w ogóle nieodciążający operowanej nogi albo wręcz przeciwnie – przenoszący cały ciężar na ręce, co kończy się bólem pleców. Z tego właśnie powodu powstaje ten artykuł: żeby każdy pacjent po zabiegu, po urazie, albo po prostu przygotowujący się na zimę – wiedział, jak naprawdę powinno wyglądać chodzenie o kulach.

SPIS TREŚCI

  1. Podsumowanie + CTA
  2. Kiedy stosujemy kule ortopedyczne?
  3. Rodzaje kul ortopedycznych i ich prawidłowe dopasowanie
  4. Jak prawidłowo chodzić o kulach? Instrukcja fizjoterapeuty
    • a. Całkowite odciążenie kończyny
    • b. Częściowe obciążanie
    • c. Chodzenie o jednej kuli
    • d. Wchodzenie i schodzenie po schodach
  5. Dziewięć technik chodu o kulach – szczegółowe omówienie
    • a. Chód czteropunktowy
    • b. Chód dwupunktowy (naprzemienny)
    • c. Chód trójpunktowy klasyczny – bez obciążania
    • d. Chód trójpunktowy zmodyfikowany – częściowe obciążanie
    • e. Chód trójpunktowy „oszczędzający”
    • f. Chód z jedną kulą
    • g. Chód wahadłowy swing-to
    • h. Chód wahadłowy swing-through
    • i. Chód z pełnym obciążaniem
  6. Chodzenie o kulach po schodach – technika krok po kroku
    • a. Wchodzenie i schodzenie z dwiema kulami
    • b. Technika z jedną kulą
    • c. Poręcz + jedna kula – najbezpieczniejszy wariant
  7. Najczęstsze błędy pacjentów
  8. Jak dobrać odpowiednie kule?
  9. Jak nauczyć się odciążania kroku?
  10. Rekomendacje gabinetu R-CITO
  11. Najczęstsze pytania pacjentów (Q&A)

Kiedy stosujemy kule ortopedyczne?

Zawsze powtarzam pacjentom, że kule nie są karą. Kule są narzędziem terapeutycznym – mają chronić, odciążać i umożliwić powrót do normalnego chodzenia. Najczęściej używamy ich po urazach zimowych: skręceniach stawu skokowego, złamaniach kostek, upadkach na lód, uszkodzeniu więzadeł czy łąkotek. Kule to także codzienność wielu pacjentów po rekonstrukcjach ACL, osteotomiach, zabiegach artroskopowych, endoprotezoplastyce czy innych procedurach ortopedycznych.

Tu zaczyna się pierwsza trudność. Ortopeda często zaleca „odciążenie”, ale w praktyce pacjent nie ma pojęcia, co to właściwie oznacza. „Czy mogę dotknąć ziemi palcami?”, „Czy stopa ma wisieć w powietrzu?”, „A gdy wchodzę po schodach, mogę obciążyć trochę bardziej?” – to pytania, które słyszę niemal codziennie. Dlatego podczas pierwszej wizyty w R-CITO doprecyzowujemy, o jaki typ obciążania chodzi: pełne, częściowe czy całkowite odciążenie.

Rodzaje kul ortopedycznych i ich prawidłowe dopasowanie

Choć większość pacjentów kojarzy tylko jedną wersję – klasyczne kule łokciowe – sprzęt ten również ma swoje warianty i niuanse. W Polsce prawie nie używa się kul pachowych, które znamy z filmów amerykańskich. Są niewygodne, wymuszają nieprawidłową postawę i często powodują ucisk pachy, drętwienie rąk, a nawet uszkodzenie nerwu. Zdecydowanie najlepsze są kule łokciowe, które pozwalają używać obręczy barkowej w sposób naturalny i biomechanicznie bezpieczny.

Najważniejsze jest dopasowanie ich wysokości. I tu zaczyna się największa bolączka: 80% pacjentów ma kule ustawione za wysoko albo za nisko. A inni nie mogą w ogóle zmienić wysokości kul gdyż są tak stare zapieczone że straciły tą funkcję w latach osiemdziesiątych ubiegłego wieku.  Jeśli kula jest za długa – barki automatycznie unoszą się do góry, szyja napina, a trzy dni później pacjent wraca z bólem karku. Jeśli kula jest za krótka – cały ciężar schodzi na nadgarstki, które pracują na zgięciu, co prowadzi do bolesnych przeciążeń.

Prawidłowo ustawiona kula oznacza, że stojąc prosto, łokieć jest zgięty około 30 stopni. Obejma powinna znajdować się kilka centymetrów poniżej łokcia, tak aby nie uwierała i nie blokowała ruchu. To ma być przedłużenie ręki, a nie przeszkoda.

jak chodzić o kulach ortopedycznych

Jak prawidłowo chodzić o kulach? Instrukcja fizjoterapeuty

To najważniejsza część artykułu, bo dobra technika oznacza dwie rzeczy:
1. chronimy operowaną lub dysfunkcyjną nogę,
2. nie przeciążamy reszty ciała.

Całkowite odciążenie kończyny

Przy pełnym odciążeniu operowana noga nie bierze udziału w przenoszeniu ciężaru. Pacjent dotyka nią ziemi tylko stabilizacyjnie albo w ogóle jej nie używa – zależnie od zaleceń lekarza. Kule idą zawsze przed sobą, równocześnie, a dopiero za nimi przemieszcza się zdrowa noga. Najczęstszy błąd? Pacjent przesuwa kule za daleko, przez co traci stabilność, pochyla tułów i przeciąża barki.

Częściowe obciążanie

Tutaj zaczyna się cała sztuka. „10–20 kilogramów” dla pacjenta brzmi abstrakcyjnie. Dlatego w R-CITO polecamy z korzystać w domu z tzw. testu wagi, czyli wstępnego ustawienia obciążenia na wadze łazienkowej, aby nauczyć pacjenta, jak wygląda „dozwolone dociśnięcie”. Dopiero potem przekładamy to na chód.

Chodzenie o jednej kuli

To temat pomijany, a bardzo ważny. Jedną kulę trzymamy po stronie zdrowej, nie chorej. Wtedy kule przejmują funkcję dodatkowego punktu podparcia i fizjologicznie przenoszą ciężar w odpowiednią stronę. Jedna kula po stronie chorej to niestety prosta droga do przeciążenia. Ogólnie nie zalecamy chodzenia o jednej kuli, ale… ale czasem jednak trzeba.

Wchodzenie i schodzenie po schodach

To moment, w którym pacjent nabiera największego strachu. Powtarzam jedną złotą zasadę: „Zdrowa w górę, chora w dół. W praktyce wygląda to tak:

  • wchodzenie w górę: najpierw zdrowa noga, potem kule i chora,
  • schodzenie w dół: najpierw kule i chora, dopiero za nimi zdrowa.

Dzięki temu zachowujemy stabilność i kontrolę nad ruchem.

Dziewięć technik chodu o kulach – szczegółowe omówienie

To są najważniejsze elementy chodzenia o kulach… ale czy jedyne? Tu pewnie Cię zaskoczę – absolutnie nie. W praktyce mamy aż dziewięć różnych sposobów poruszania się o kulach. Nic więc dziwnego, że pacjenci gubią się, który z nich jest właściwy. A który będzie najlepszy właśnie dla Ciebie? Tego dowiesz się dopiero podczas indywidualnej wizyty, bo każda technika ma swoje wskazania, ograniczenia i moment, w którym powinna być zastosowana. W gabinecie R-CITO dobieramy je dokładnie pod Twoją sytuację i etap leczenia.

1. Chód czteropunktowy (4-punktowy) – najstabilniejszy

Dla kogo: osoby bardzo niepewne, po udarach, przy dużej niestabilności, gdy obie nogi pracują, ale słabo.

Pozycja wyjściowa:

  • Stoisz w lekkim rozkroku, kule dość blisko ciała.
  • Obie stopy na podłodze, kule trochę przed stopami.

Sekwencja ruchu:

  1. Wysuń prawą kulę lekko do przodu. Postaw na ziemi
  2. Przesuń lewą nogę do przodu na wysokość prawej kuli.
  3. Wysuń lewą kulę do przodu. Postaw na ziemi.
  4. Przesuń prawą nogę do przodu na wysokość lewej kuli.

Czyli rytm:
👉 prawa kula → lewa noga → lewa kula → prawa noga
Idziesz wolniej, ale bardzo stabilnie, zawsze jeden punkt zmieniasz, reszta podpiera.

2. Chód dwupunktowy (2-punktowy, naprzemienny

Dla kogo: lżejsze problemy, dysbalans, oszczędzanie stawu (np. biodro, kolano), kiedy obie nogi mogą obciążać, ale jedna jest słabsza.

Pozycja wyjściowa:

  • Kule trochę przed stopami.
  • Stoisz prosto, ciężar równomiernie rozłożony.

Sekwencja ruchu:

  1. Jednocześnie wysuń prawą kulę i lewą nogę do przodu.
  2. Potem wysuń lewą kulę i prawą nogę.

Rytm jest naprzemienny, trochę jak chodzenie „na cztery” kończyny, ale w parze:
👉 prawa kula + lewa noga → lewa kula + prawa noga

Daje więcej płynności niż chód czteropunktowy, ale nadal jest stabilny.

3. Chód trójpunktowy klasyczny (3-punktowy) – całkowite odciążenie

Dla kogo: gdy jedna noga ma być bez obciążenia (NWB), np. świeże złamanie, świeża rekonstrukcja, zakaz stawania na nodze.

Pozycja wyjściowa:

  • Stoisz na zdrowej nodze.
  • Obie kule są trochę przed Tobą, chora noga „wisi” lub delikatnie dotyka ziemi bez obciążenia.

Sekwencja ruchu:

  1. Wysuń obie kule jednocześnie do przodu.
  2. Wysuń chorą nogę na wysokość kul (dotyka tylko dla równowagi, bez ciężaru).
  3. Przenieś ciężar ciała na ręce i kule i przesuń zdrową nogę do przodu, mijając kule.

Czyli rytm:
👉 kule → chora (jako pasażer) → zdrowa (przenosi ciężar)

Chora noga nie zostaje obciążona c, służy tylko jako „balans” i info dla mózgu, gdzie jest podłoże.

4. Chód trójpunktowy zmodyfikowany – częściowe obciążanie

Dla kogo: po zabiegach ortopedycznych, gdy lekarz mówi: „może Pan/Pani obciążać nogę do X kg” (PWB).

Pozycja wyjściowa:

  • Obie kule blisko ciała, chora noga lekko wysunięta.
  • Stoisz bardziej na zdrowej nodze.

Sekwencja ruchu:

  1. Wysuń obie kule i chorą nogę mniej więcej na tę samą wysokość.
  2. Dociśnij chorą nogę tylko tyle, ile wolno (to, co ćwiczysz na wadze).
  3. Dołącz zdrową nogę, przenosząc na nią główny ciężar.

Rytm:
👉 kule + chora → częściowy ciężar → zdrowa

W praktyce pacjent „wchodzi” na kule i chorą nogę, ale kontrola ciężaru idzie przez zdrową.

5. Chód trójpunktowy „oszczędzający” kończynę

To wersja pośrednia między pełnym obciążeniem a częściowym – dla osób, które mogą obciążać nogę, ale tylko do tolerancji bólowej, np. przy zmianach zwyrodnieniowych.

Pozycja wyjściowa:

  • Stoisz na dwóch nogach, kule lekko przed stopami.

Sekwencja ruchu:

  1. Wysuń obie kule do przodu.
  2. Wysuń chorą nogę do wysokości kul.
  3. Wysuń zdrową nogę, przejmując większość ciężaru.

Pacjent ma prawo „dotknąć” chorą nogą, ale stara się obciążyć ją mniej niż zdrową – kule pomagają rozłożyć ciężar.

6. Chód z jedną kulą (po stronie zdrowej)

Dla kogo: końcowy etap rehabilitacji, „odchodzenie” od dwóch kul, bóle przewlekłe, gdy chcemy trochę odciążyć jedną kończynę, ale pacjent chodzi już w miarę stabilnie.

Pozycja wyjściowa:

  • Kula w ręce po stronie zdrowej.
  • Stoisz na dwóch nogach.

Sekwencja ruchu:

  1. Jednocześnie wysuń kulę po stronie zdrowej i chorą nogę do przodu.
  2. Następnie dostaw zdrową nogę.

Rytm:
👉 kula (zdrowa strona) + chora noga → zdrowa noga

Dzięki temu kula „przejmuje” część ciężaru, który normalnie spadłby na chorą stronę.

7. Chód wahadłowy „swing-to” – dojście stopami do linii kul

Dla kogo: głównie pacjenci neurologiczni, z dużym osłabieniem nóg, ale silnymi rękami; rzadziej w ortopedii.

Pozycja wyjściowa:

  • Stoisz na dwóch nogach, obie kule trochę z przodu.

Sekwencja ruchu:

  1. Wysuń obie kule do przodu.
  2. Podpierając się mocno na rękach, przesuń obie nogi i tułów do linii kul (czyli zatrzymujesz się „równo z kulami”).

Stąd nazwa „swing-to” – bujasz się do linii kul, ale nie przechodzisz ich.

8. Chód wahadłowy „swing-through” – przejście dalej niż kule

Dla kogo: raczej nie po klasycznych urazach zimowych – to chód dla bardzo silnych pacjentów (np. po amputacji obu nóg, z zaawansowaną dysfunkcją), wymagający świetnej kontroli obręczy barkowej.

Pozycja wyjściowa:

  • Obie kule trochę przed stopami.

Sekwencja ruchu:

  1. Wysuń obie kule do przodu.
  2. Podpierając się mocno, przenieś całe ciało i nogi dalej niż stoją kule – dosłownie „przeskakujesz” kulami.

To chód szybki, ale obciąża barki ekstremalnie. W klasycznej ortopedii i zimowych urazach praktycznie go nie zalecamy – bardziej ciekawostka kliniczna.

9. Chód z pełnym obciążaniem z kulami

Dla kogo: etap końcowy, kiedy noga może już przenosić pełen ciężar, ale pacjent wciąż ma lęk przed samodzielnym chodzeniem, ma zaburzoną równowagę albo długo był unieruchomiony.

Pozycja wyjściowa:

  • Stoisz na dwóch nogach, kule lekko przed stopami, ale nie przenosisz na nie dużo ciężaru.

Sekwencja ruchu:

  1. Wysuń obie kule delikatnie do przodu, ale bardziej „dla pewności” niż do podparcia.
  2. Zrób naturalny krok chorą nogą, tak jak bez kul.
  3. Następnie krok zdrową nogą.

Tu kule pełnią rolę „psychiczną” i stabilizacyjną. Staramy się stopniowo przenosić ciężar całkowicie na nogi, a kule tylko „jadą” obok.
To często ostatni etap przed całkowitym odstawieniem.

Szymon przygotował dla Was film, w którym pokazuje kilka z technik:

Chodzenie o kulach po schodach – technika, którą każdy pacjent powinien poznać

Schody to moment, w którym pacjent najczęściej zatrzymuje się, napina całe ciało i mówi: „Panie Szymonie, ja tego nie zrobię”. I nic dziwnego — schody zimą, mokre, oblodzone lub śliskie od soli, są jednym z najtrudniejszych elementów całej rehabilitacji. Dlatego technika musi być bardzo precyzyjna, przewidywalna i dobrana do tego, ile kul używamy.

1. Wchodzenie i schodzenie po schodach  z DWIEMA KULAMI

To klasyka ortopedii i najbezpieczniejszy wariant, kiedy pacjent nie ma dostępu do poręczy.

Zawsze obowiązuje zasada, którą pacjent zapamiętuje natychmiast:

„Zdrowa noga idzie do nieba, chora noga idzie do piekła.”
Czyli:
– przy wchodzeniu pierwsza jest zdrowa,
– przy schodzeniu pierwsza jest chora wraz z kulami.

W praktyce wygląda to tak, że przy wchodzeniu pacjent wprowadza kule nieco wyżej, sprawdza ich stabilność na krawędzi stopnia i dopiero wtedy podciąga ciało, stawiając zdrową nogę wyżej. Chora noga idzie za nimi, delikatnie, bez nacisku lub z naciskiem dopuszczalnym według zaleceń.

Przy schodzeniu jest odwrotnie – najpierw kule, które zajmują niższy stopień i przejmują część ciężaru, potem ostrożnie zjeżdża chora noga, która w tej sytuacji pełni funkcję prowadzącą, a dopiero na końcu dołącza zdrowa.
Zimą uczę pacjentów dodatkowego „mikro testu schodka”: przed przeniesieniem ciężaru delikatnie dotknąć krawędzi stopnia kulą, żeby upewnić się, że guma się nie ślizga.

2. Chodzenie z JEDNĄ KULĄ po schodach

Tutaj pacjenci prawie zawsze robią to źle, bo instynktownie biorą kulę do ręki po stronie chorej. Tymczasem kula zawsze musi być po stronie zdrowej. To ona przejmuje część ciężaru, odciążając stronę przeciwną.

Podczas wchodzenia pacjent trzyma kulę po stronie zdrowej i ustawia ją nieco wyżej na schodku. Wchodzi zdrową nogą, bo to ona ma siłę podciągnąć ciało. Chora noga „dostawia się” jako druga, wykonując ruch możliwy do tolerancji bólowej.

Przy schodzeniu pacjent najpierw kieruje kulę na niższy stopień — zawsze po stronie zdrowej — następnie ostrożnie opuszcza chorą nogę, która prowadzi ruch, a dopiero później przenosi zdrową. Trzymając kulę po stronie zdrowej, pacjent automatycznie stabilizuje się w kierunku, który chroni chorą stronę. Jest to o wiele bezpieczniejsze niż popularne, ale błędne „oparcie się kulą po stronie bólu”.

3. Chodzenie po schodach z DWIEMA KULAMI i PORĘCZĄ

To najlepszy i najbezpieczniejszy wariant, jeśli na klatce schodowej jest poręcz — szczególnie zimą, gdy schody bywają mokre lub śliskie.

W gabinecie instruujemy to tak:
jedna kula idzie do ręki po stronie chorej (odciążająca), druga kula odpoczywa i pacjent chwyta poręcz wolną ręką. Mówię wtedy pacjentom: „Przez schody przeprowadza Cię poręcz, kula tylko wspiera”.

Przy wchodzeniu pacjent mocno trzyma poręcz, przestawia kulę „chorej strony” wyżej, potem stawia zdrową nogę na kolejnym stopniu i dopiero wtedy dociąga chorą. To jest najbardziej stabilny i najbliższy naturalnemu chód, bo poręcz działa jak potężna trzecia kula.

Przy schodzeniu najpierw schodzi kula na niższy stopień, pacjent trzyma poręcz, kontroluje przeniesienie ciężaru, opuszcza chorą nogę i dopiero potem zdrową.
Najczęściej przypominam wtedy zasadę: „poręcz jest Twoim najważniejszym punktem kontaktu z otoczeniem — używaj jej jak trzylinijkowej asekuracji”.

Ten sposób sprawia, że pacjent nie walczy o równowagę, bo poręcz przejmuje rolę stabilizatora, a kule jedynie przenoszą część obciążenia.

Najczęstsze błędy pacjentów

W gabinecie widuję je każdego dnia. Najczęstszy z nich to ustawienie kul tak wysoko, że pacjent unosi baraki, jakby miał trzymać je na linie. Tułów pochyla się do przodu, a ręce wykonują pracę, której wcale nie powinny. Inni przesuwają kule zbyt blisko ciała, co prowadzi do tracenia równowagi, albo wręcz przeciwnie – stawiają je za bardzo do przodu, co wymusza krok „na wyciągniętych rękach”. W zimie, na śliskim chodniku, takie błędy mogą być naprawdę groźne.

Jak dobrać odpowiednie kule?

Kule marketowe i medyczne różnią się ogromnie. Dobre kule mają amortyzację, miękką rączkę, solidną regulację i przede wszystkim wymienne nasadki antypoślizgowe. Zimą zawsze polecam pacjentom specjalne końcówki z metalowymi kolcami, które można jednym ruchem odwinąć i zabezpieczyć. Dają niesamowitą różnicę na śniegu, lodzie i oblodzonych schodach.

Jak nauczyć się odciążania?

Odciążanie to umiejętność, a nie zaklęcie. W R-CITO zaczynamy od nauki przenoszenia ciężaru na zdrową kończynę i świadomie kontrolowanego dociśnięcia chorej. Im lepsza kontrola, tym szybciej pacjent wraca do zdrowia. Ćwiczymy też prawidłową pracę łopatki, bo bez silnej obręczy barkowej pacjent zaczyna pracować nadgarstkami – a to prosta droga do kolejnych przeciążeń.

kule ortopedyczne poradnik jak chodzić

Rekomendacje gabinetu R-CITO

W sezonie zimowym uczymy chodzenia o kulach częściej niż kiedykolwiek. Każdy pacjent przechodzi krótkie szkolenie, podczas którego uczymy:

  • prawidłowej techniki chodu,
  • kontroli obciążania nogi,
  • odpowiedniego ustawienia kul,
  • bezpiecznego poruszania się po schodach,
  • oraz tego, jak stopniowo odstawiać kule, by nie wrócić do bólu.

Pacjenci wychodzą nie tylko z ulgą, ale też z poczuciem bezpieczeństwa – wiedzą, że robią to dobrze.

Najczęstsze pytania pacjentów (Q&A)

1. Czy mogę dotykać ziemi palcami chorej nogi?
Tak, jeśli lekarz pozwolił na częściowe obciążanie. Dotyk palcami daje stabilność, ale tylko pod warunkiem, że nie dokładamy ciężaru więcej niż zalecono.

2. Czy jedna kula wystarczy?
Tylko w końcowej fazie rehabilitacji. I pamiętaj – po stronie zdrowej. Ale nie rekomendujemy tego typu chodu.

3. Jak długo muszę chodzić o kulach po skręceniu kostki?
To zależy od stopnia uszkodzenia. Zwykle 1–2 tygodnie, ale kontrola fizjoterapeutyczna bardzo to precyzuje.

4. Dlaczego bolą mnie barki po trzech dniach używania kul?
Najczęściej kule są za wysoko lub pacjent nadmiernie pracuje ramionami. To kwestia techniki – poprawiamy to w gabinecie w kilka minut.

5. Czy kule trzeba kupować? Czy można wypożyczyć?
Można wypożyczyć, ale jeśli czeka Cię dłuższe odciążanie, własne dobre kule to najlepsza inwestycja. W naszym gabinecie wypożyczamy kule pacjentom.

6. Czy dziecko może chodzić o kulach?
Tak, ale musi mieć regulowaną wysokość, a technika powinna być skontrolowana przez fizjoterapeutę. Kupując kule kup kule dla dzieci. Regulacja dla dorosłych będzie niewystarczająca.

7. Boję się chodzić po schodach. Co mam zrobić?
Najpierw nauka na płaskim terenie. Potem przechodzimy na jeden schodek, dopiero później na całe piętra. Strach mija, kiedy technika jest powtarzalna i pewna. Pamiętaj zawsze możesz to przećwiczyć z nami.

Podsumowanie

Kule ortopedyczne nie są karą ani ograniczeniem. To narzędzie, które używane prawidłowo chroni, odciąża i przyspiesza powrót do pełnej sprawności. Kluczem jest technika, dopasowanie sprzętu i edukacja. Zimą, kiedy ryzyko urazów rośnie, warto wiedzieć, jak o kulach poruszać się bezpiecznie i skutecznie. I nie czekać na ból barków czy upadek, lepiej nauczyć się tego porządnie od początku.

Zapraszamy na naukę chodu o kulach w R-CITO Rehabilitacja w Gdańsku.
Umów wizytę lub zadzwoń: 691 772 300.

Autor: Szymon Marczuk
Dyrektor R-CITO Rehabilitacja
Prawo wykonywania zawodu: 56465

Scroll to Top