PFPS bez zmian w rezonansie – dlaczego kolano boli, skoro „nic tam nie ma”? Fizjoterapeuta Gdańsk wyjaśnia

PFPS_ból_kolana_gdańsk

Szkolenie z suchego igłowania – dyskusje na temat PFPS

Kilka dni temu byłem na szkoleniu z suchego igłowania. To nie było kolejne „odhaczone” szkolenie – raczej spotkanie, które wciągnęło mnie w dyskusję na temat, z którym od lat fizjoterapeuci  mierzą się w gabinecie. Prowadzący poruszył coś, co natychmiast przywołało twarze moich pacjentek: przewlekły ból przedniego przedziału kolana, typowy PFPS, który żyje własnym życiem mimo tego, że na rezonansie… nie ma nic. I tak naprawdę to właśnie ta rozmowa była impulsem, żeby usiąść i napisać ten artykuł.

Gdy wróciłem do gabinetu rehabilitacji R-CITO, tego samego dnia trafiła do mnie pacjentka, której historia mogłaby być wzorcowym przykładem wszystkiego, o czym mówiliśmy na szkoleniu. Przyszła z bólem pod rzepką, który ciągnął się od miesięcy. Przeszła całą klasyczną drogę: najpierw lekarz, potem zalecenie odciążania nogi, następnie skierowanie na rezonans, a na końcu słynne zdanie: „Wynik jest prawidłowy, nic tu nie ma” Zapraszam na operację zwiadowczą! Tylko, że kolano bolało ją dalej – przy schodzeniu i wchodzeniu po schodach, przy siedzeniu dłużej niż pół godziny, przy pierwszej próbie powrotu do treningu, ale na operację na szczęście Pacjentka się nie zdecydowała.

Siedziała przede mną z podwójnym pytaniem, które słyszę coraz częściej: skoro obraz jest czysty, to dlaczego boli? I skoro boli, to czy wolno jej w ogóle ćwiczyć? Miała w sobie tyle obaw, że każdy ruch nogi był bardziej „sprawdzający”, czy coś zaboli, niż rzeczywistą próbą wykonania ćwiczenia. A ja znowu widziałem to samo: im więcej strachu, tym większe napięcie w całej kończynie, im więcej odciążania, tym gorszy wzorzec ruchu.

Więcej podobnych przypadków PFPS

I to nigdy nie jest jednostkowy przypadek. W ostatnim roku miałem kilka młodych pacjentek, które były nawet dalej – miały za sobą dwie blokady dostawowe, a dwie inne przeszły artroskopię zwiadowczą, która… nic nie wykazała. Zero uszkodzeń chrząstki, zero zmian strukturalnych. Kolano anatomicznie zdrowe, a ból jakby nie zamierzał odpuścić.

To wszystko potwierdziło jedną rzecz: PFPS to jeden z najbardziej nielogicznych i frustrujących tematów dla pacjentów. Niby „nic tam nie ma”, a jednak każdy krok potrafi uwierać jak wbity gwóźdź. I właśnie dlatego chcę to wszystko wytłumaczyć – spokojnie, po ludzku, tak jak tłumaczę to codziennie swoim Pacjentom w gabinecie R-Cito w Gdańsku.

Czym właściwie jest PFPS?

PFPS to jedna z tych dolegliwości, które potrafią wprowadzić pacjenta w totalne zagubienie. Bo w większości chorób jest tak, że coś się uszkadza – więzadło, chrząstka, łąkotka, coś pęka, coś się naderwie. A tu nic. Rezonans czysty, struktury nienaruszone, a ból potrafi być tak intensywny, jakby w środku działo się coś naprawdę poważnego. I właśnie tu leży największe nieporozumienie: PFPS to nie jest problem strukturalny. To problem funkcjonalny, który dopiero przerodzi się w zamiany strukturalne.

Najprościej mówiąc: w PFPS kolano nie boli dlatego, że coś jest zniszczone. Boli dlatego, że pracuje nie tak, jak powinno. Rzepka, która przy każdym zgięciu powinna ślizgać się gładko w swoim torze, zaczyna w pewnym momencie tracić tę płynność. Trochę jak szuflada, która kiedyś otwierała się lekko, a teraz zaczyna lekko haczyć. Nic wielkiego, ale powtarzane setki razy w ciągu dnia zaczyna drażnić tkanki, które nie są stworzone do takiego przeciążenia.

I właśnie dlatego rezonans u pacjentek z PFPS wygląda tak dobrze. Bo on pokazuje chrząstki, więzadła, kości, ale nie pokazuje jakości ruchu. Nie pokazuje tego, jak rzepka układa się przy zejściu ze schodów, co robi biodro, jak zachowuje się stopa. A to tam jest źródło problemu.

Napięcie nie jest przyczyną – to skutek

Kiedy opowiadałem o tym jednej z moich pacjentek, zapytała: „Ale skoro mam takie napięcie wokół rzepki, to czy to nie jest przyczyna?”. I tu jest właśnie sedno PFPS. To napięcie nie jest przyczyną – to skutek. Ciało próbuje stabilizować coś, co nie działa optymalnie. To dlatego rozluźnianie daje ulgę, ale krótką, bo napięcie pojawia się znowu przy pierwszym trudniejszym ruchu.

I tu dochodzimy do ważnej obserwacji, którą coraz częściej widzę u kobiet. PFPS dotyka głównie pacjentek, które łączą dwie rzeczywistości: dużo siedzenia i coraz mniej aktywności. Dziewczyny, które próbują zrobić jakikolwiek trening, ale ich biodra większość dnia są „wyłączone” po godzinach siedzenia przy komputerze i social mediach – nagle z kanapowego lenia robią się  biegaczki, które wykonują tysiące kroków, ale ich pośladki nie pracują w taki sposób, w jaki powinny. W efekcie całe obciążenie schodzi niżej – prosto na rzepkę.

To nie jest słabość. To nie jest „wadliwa rzepka”. To po prostu biomechanika, która w pewnym momencie zaczyna się buntować. I to jest dobra wiadomość, bo coś, co wynika z funkcji, można poprawić ruchem.

Objawy, które pacjentki opisują najczęściej

Kiedy słucham historii pacjentek z PFPS, mam wrażenie, że wszystkie opowiadają o tym samym, tylko używają innych słów. Jedne mówią o „kłuciu pod rzepką”, inne o „dziwnym ucisku jakby coś tam się klinowało”, a kolejne, że kolano jest „takie niepewne”, jakby miało zaraz puścić. Ale kiedy przesieję te opisy przez swoje doświadczenie, zostaje ten sam obraz: ból, który pojawia się przy najzwyklejszych rzeczach, i zupełnie nie trzyma konkretnego wzorca.

Wchodzenie lub schodzenie po schodach

Pacjentki często opowiadają, że schody są pierwszym momentem, kiedy kolano daje o sobie znać. Schodzenie w dół potrafi wyciąć z normalnego funkcjonowania bardziej niż trening siłowy. Potem przychodzi zwykłe siedzenie. Wystarczy pół godziny w samochodzie albo przy biurku i nagle kolano zaczyna pulsować, pojawia się takie niewygodne uczucie, które każe natychmiast rozprostować nogę. I to jest bardzo charakterystyczny objaw PFPS – kolano, które „nie lubi” pozycji zgięcia.

ból_kolana_wchodzenie_po_schodach

Kolano boli nie w trakcie – a po biegu

U biegaczek objawy często pojawiają się dopiero po biegu, nie w trakcie. W gabinecie słyszę: „W czasie biegu było okej, ale dwie godziny później nie mogłam zejść po schodach”. To jest typowe. Rzepka nie boli wtedy, kiedy ją obciążamy, tylko kiedy ciało próbuje wrócić do równowagi po tym obciążeniu. To dlatego tyle pacjentek ma poczucie, że kolano jest „kapryśne”. Jednego dnia wszystko jest dobrze, a następnego ból wraca bez ostrzeżenia.

bieganie_ból_kolana

Ból kolana – błędne koło, które dostrzegam

Najbardziej uderza mnie jednak coś innego – błędne koło, w jakie wpadają pacjentki podczas bólu kolana. Pojawia się ból po treningu, więc pacjentka przestaje trenować. Po kilku dniach odpoczynku objawy trochę się zmniejszają, więc robi krótki trening, i… wszystko wraca. Z czasem wystarczy niewielki wysiłek, nawet spacer po plaży czy dłuższe stanie przy desce do prasowania, żeby ból znowu się odezwał. I tu rodzi się frustracja: „Jak to możliwe, że tak mała rzecz wywołuje taki ból?”.

To właśnie ta zmienność objawów najbardziej niepokoi pacjentki – i nic dziwnego. Bo to, co jest nieprzewidywalne, zwykle budzi lęk. A lęk z kolei napędza jeszcze większe napięcia, które bardzo szybko odbijają się na torze ruchu. To wszystko składa się na obraz PFPS, który tak często widzę w gabinecie: kolano, które anatomicznie jest absolutnie zdrowe, ale funkcjonalnie kompletnie rozregulowane.

Podsumowanie

PFPS potrafi być zagadką: rezonans czysty, struktury perfekcyjne, a kolano zachowuje się jakby miało własne zdanie. Ten ból nie wynika z uszkodzenia, lecz z zaburzonej pracy całej kończyny – rzepki, biodra, stopy, napięć, które narastają z czasem i tworzą błędne koło. Dobra wiadomość? To nie jest problem „z którym trzeba żyć”. To problem, który da się rozwiązać, jeśli zająć się funkcją, a nie szukać winy na obrazach.

Jeśli Twoje kolano „pulsuje”, „kłuje”, „zacina się”, boli po schodach, po dłuższym siedzeniu albo po każdym ambitniejszym powrocie do aktywności – nie czekaj, aż temat urośnie. W R-Cito pracujemy z takimi przypadkami na co dzień i dokładnie wiemy, jak wyprowadzić kolano z chaosu zwanego PFPS.

Zgłoś się na konsultację – sprawdzimy, co naprawdę dzieje się w Twoim ruchu, uspokoimy głowę i dobierzemy terapię, która wreszcie zacznie działać. Kolano nie musi boleć, nawet jeśli „na rezonansie nic nie ma”.

R-CITO Rehabilitacja – Gdańsk, ul. Pilotów 3, lok. 25
Telefon: 691 772 300

Autor:
Szymon Marczuk
Dyrektor R-CITO Rehabilitacja, fizjoterapeuta z 18-letnim doświadczeniem
Prawo wykonywania zawodu: 56465

Scroll to Top